Zamknij

O co chodzi w akcjach "Bruksela nie dla Zalewskiej"?

12:13, 09.05.2019 | M.M.
REKLAMA
Skomentuj

Akcja polega na tym, że część nauczycieli pojedzie głosować na Dolny Śląsk lub na Opolszczyznę po to, aby zagłosować "przeciwko" Zalewskiej i we wrześniu rozliczyć ją ze zmian w systemie oświaty.

Akcja narodziła się ponoć na jednym z portali społecznościowych. Inicjatorem był nauczyciel z Wielkopolski, Marek Jakubowski. "Jestem nauczycielem. Pani Zalewska - zmieniam specjalnie okręg wyborczy, żeby zagłosować. I nie jestem sam!" - napisał na swoim profilu. To oczywiście nieprawda, żadne spontaniczne akcje nie istnieją i ten cały Jakubowski otrzymał stosowne zadanie tak jak zadaniowana została ta grupa nauczycieli liczona na kilka tysięcy osób, nie licząc pożytecznych idiotów. Akcja wsparta jest bilbordami a to oznacza sprawną organizację dysponującą funduszami. Drugą jest akcja z petycją "Bruksela nie dla Zalewskiej". Według organizatorów obu Zalewska powinna pozostać na swoim stanowisku do 1 września i wraz z początkiem nowego roku szkolnego ponieść konsekwencje przeprowadzonej przez siebie "deformy edukacji".

W związku z powyższym nasuwają się dwie uwagi. Pierwsza, że obecność Zalewskiej w PE oznaczać będzie jej ustąpienie ze stolca ministra, a na tym jej przeciwnikom powinno zależeć. Druga – na czym oparta jest pewność, że jeżeli nie dostanie się do PE to:

1. zostanie ministrą do 1 września a nie dłużej?

2. Zostanie rozliczona, bo niby jak?

A może chodzi o coś zupełnie innego? Bo przecież nieuprzejmością byłoby przypuszczać, że organizatorzy obu akcji są zwyczajnie głupi.

 

(M.M.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© walbrzych365.pl | Prawa zastrzeżone