Zamknij

Dlaczego prezydent Szełemej zwalcza niepubliczne przedszkola?

08:49, 07.08.2019 | M.M.
REKLAMA
Skomentuj

Początek był obiecujący. W 1992 roku, za rządów pierwszego niekomunistycznego prezydenta Wałbrzycha Zdzisława Grzymajły, zrodził się pomysł odciążenia budżetu miasta, poprzez prywatyzację przedszkoli. Według autorów, m. in. ówczesnego radnego Marka Rząsowskiego, gmina zatrzymała 5 przedszkoli a 10 zostało prywatnych. Każde z nich otrzymało z miasta dotację w wysokości 75% tego, co dostawało przedszkole publiczne, np. jeżeli koszt utrzymania przez gminę 1 dziecka w przedszkolu publicznym wynosił 500 zł to na dziecko w przedszkolu niepublicznym miasto płaciło 375,00 zł. Czysty zysk. Liczba gminnych przedszkoli nadal pozostała na tym samym poziomie, za to prywatnych wzrosła do 27. Powstała sytuacja taka, że miejsc w przedszkolach było więcej niż dzieci, przy średnim czesnym w wysokości ok 250 zł. To ewenement w skali kraju gdzie wszędzie się czeka w kolejkach do przedszkoli.

Dobrze było do czasu objęcia rządów w mieście przez Romana Szełemeja, kiedy to zmieniła się polityka wobec prywatnych przedszkoli, które, mówiąc wprost, niszczone są finansowo: poprzez podwyżki czynszu oraz zaniżanie dotacji.

Do tego momentu, szeroko rozumianego, rzecz jasna, prywatne przedszkola płaciły czynsz za użytkowanie budynków gminnych w wysokości 50 -80 gr od metra kwadratowego. Ale już w roku 2014 czynsz dla większości wzrósł 12-krotnie, i w kolejnych latach stale się podwajał. Ale to dopiero „miłe złego początki.

W 2014 roku Regionalna Izba Obrachunkowa sprawdziła zasadność i wysokość dotacji do przedszkoli niepublicznych za lata 2012-2014 wskazując, że gmina Wałbrzych zaniżyła dotację dla przedszkoli niepublicznych o ok. 100- 150 zł na dziecko miesięcznie Gmina odwołała się od decyzji RIO ale bezskutecznie. Mimo to w polityce finansowej miasta nic się nie zmieniło,zgodnie z zasadą: sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”.

Ile straciły na tym przedszkola? Proszę bardzo. Na przykład jedno z przedszkoli niepublicznych w okresie 2012-2013 otrzymało zaniżoną dotację o 463 tys. zł. Różnica niebagatelna, dlatego własciciel nie mogąc się dogadać polubownie z Prezydentem, wystąpił na drogę sądową. Po prawie 3-letnich bojach sprawę wygrał i utracone pieniądze otrzymał powiększone o ponad 300 tys odsetek, kosztów sądowych etc.. W ślad za nim poszli inni. Obecnie toczy się kilka innych spraw w sądzie ale o ileż nie znane są wyroki Boskie, to cóż dopiero mówić o naszych sądach, zwłaszcza znanym z niezawisłości Sądzie Okręgowym w Świdnicy.

Czy opinia RIO i wyrok sądowy coś w podejściu władz Wałbrzycha zmieniły? Nic zgoła. Dotacje nadal są zaniżane. Np. w grudniu 2018 roku dotacja na dziecko dla przedszkoli niepublicznych wyniosła 560 zł, podczas gdy w sąsiednich gminach waha się w granicach 650-700 zł na dziecko. Analogicznie w tym roku kwoty te wyniosły: w styczniu – 404 zł, w lutym – 492 zł, w maju – 505 zł. - zaniżone sa o ok 200 zł miesięcznie na dziecko. Podsumowując: gmina Wałbrzych oszukała dotąd przedszkola niepubliczne na ok. 30 milionów złotych. Jaki to będzie miało skutek dla budżetu miasta gdy trzeba będzie tyle zwrócić? Strach się bać. Bo przeciwko Wałbrzychowi toczy jeszcze kilka spraw sądowych o dużo większe kwoty, np. za niezapłacenie bydgoskiemu Budopolowi za budowę Aqua Zdroju.

Zdaniem władz miasta, np. podczas oświadczeń na sesjach rady miasta, przedszkola miejskie są lepsze i tańsze. Czy tak jest w rzeczywistości? W tym miejscu wypada porównać koszty ponoszone przez rodziców w w obu typach przedszkoli. Mit głosi, że przedszkola publiczne są za darmo. To prawda, tyle, że nie cala, bezpłatnych jest tylko pierwszych pięć godzin, a dziecko, wiadomo jest dłużej. Za każdą kolejną godzinę płaci się 1 zł, co daje miesięcznie ok. 110 zł. Do tego doliczyć należy 220 zł za wyżywienie i zryczałtowane zajęcia dodatkowe – 100 zł, za komitet rodzicielski, itp. Łącznie rodzice dopłacają ok. 430 zł miesięcznie. W przedszkolach prywatnych, czesne wynosi od 150 do 300 zł, wyżywienie – 154 zł, (za zajęcia dodatkowe płaci się wg uznania) co daje łącznie 344 zł., a więc o ponad 100 zł mniej.

Co spowodowało zmianę podejścia władz miasta do przedszkoli niepublicznych? Zdaniem byłego radnego Marka Rząsowskiego, powodem jest socjalistyczne nastawienie Romana Szełemeja, który nie rad widzi prywatne przedszkola oraz prywatne przychodnie, z wyjątkiem własnej. O ile jednak te drugie się obroniły to te pierwsze już niekoniecznie. Dziś jest już tylko 17 przedszkoli prywatnych za to wzrasta liczba miejskich.

Droższych. Bowiem każde przedsięwzięcie prywatne kosztuje 75% tego, co analogiczne państwowe. A przecież prezydent Szełemej przy róznych okazjach mówi o trudnej sytuacji finansowej miasta prosząc o wskazanie źródła oszczędności aby zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczyć na inny cel, np. na sport. Więc wskazujemy! Ale, jak trafnie co do ekonomii zauważył Mark Skousen "To co sprawia, że jest ona najbardziej fascynującą jest to, że jej fundamentalne zasady są tak proste, że każdy jest w stanie je zrozumieć, jednak niewielu je rozumie".

A odpowiadając na zawarte w tytule pytanie: może dlatego, że przedszkolem niepublicznym prezydent nie może zarządza?

Poprosiliśmy o komentarz rzecznika prezydenckiego E.. Szewczaka, zwłaszcza dotyczące podstawy prawnej zaniżania dotacji oraz kwot, jakie wydał urząd za wynajęcie kancelarii prawnych w procesach z właścicielami przedszkoli niepublicznych. Do chwili obecnej odpowiedzią jest cisza.

(M.M.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

EdekEdek

1 2

Ale temat jestem w szoku. Może redaktorzyna coś napisze o ogrodnik, który lubi latać samolotami, sam z rodziną, rodzina bez ogrodnika. Nawet koledzy posłowie sobie latają. Pycha pycha tej władzy PiSowskiej. 12:50, 07.08.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© walbrzych365.pl | Prawa zastrzeżone