Zamknij

„Moją partią jest region wałbrzysko-świdnicki, a szefami wyborcy"

11:23, 10.10.2019 | M.M.
REKLAMA
Skomentuj

- Jest Pan cenionym lekarzem i przez to zajętym człowiekiem. Po co jeszcze Panu polityka?

To samo pytanie zadaje mi żona (śmiech). Rzeczywiście, ze względu na obowiązki wobec pacjentów oraz zaangażowanie społeczne mam niewiele wolnego czasu dla rodziny. Jestem wałbrzyszaninem z urodzenia i wyboru. Z tym regionem związana jest moja przeszłość i z nim wiążę swoją przyszłość. Jestem lokalnym patriotą, zależy mi, by Wałbrzych, Świdnica i inne okoliczne miejscowości były po prostu dobrymi miejscami do życia, przyjaznymi dla mieszkańców, zapewniającymi dobre miejsca pracy, wysokiej jakości edukację dla naszych dzieci i dostępną dla wszystkich ochronę zdrowia, ciekawą ofertę kulturalną, sportową i rekreacyjną. Nasz region był w ostatnich dekadach mocno zaniedbywany przez władze centralne, a czasem też samorządowe. Działam, by to zmienić.

-  Teraz w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.

Tak. Jestem przewodniczącym sejmikowej komisji zdrowia, w której wykorzystuję swoją wiedzę i doświadczenie, by walczyć o ochronę zdrowia dostępną dla wszystkich, a nie przywilej dla nielicznych.

Szczególną wagę przywiązuję do profilaktyki. W tej sprawie jest dużo do zrobienia, a przecież zapobieganie chorobom jest znacznie lepsze dla pacjentów i tańsze dla budżetu. Myślę, że samorząd województwa ma duże pole do popisu. Niedawno zgłosiłem wniosek, by w jego budżecie zabezpieczono środki na opiekę stomatologiczną. Chore zęby i dostęp do dentystów to dziś prawdziwy problem społeczny.

Niemal codziennie kontaktują się ze mną szefowie dolnośląskich placówek medycznych. Staram się na bieżąco pomagać w rozwiązywaniu ich problemów.

- Ale nie tylko zdrowie jest Pana obszarem aktywności w samorządzie.

Zasiadam również w Komisji Rozwoju Regionalnego i Gospodarki. Wybór tej komisji był świadomą decyzją, która wynikała logicznie z moich zobowiązań wobec wyborców. W trakcie kampanii obiecywałem, że w Sejmiku będę pilnował, by Wałbrzych, Świdnica i okoliczne miejscowości nie były pomijane w planach rozwojowych. Walczę aktualnie o obwodnicę dla Boguszowa – Gorc. I, oczywiście, wspieram wszystkie działania, by wreszcie powstała obwodnica Świdnicy.

- Wyborcy to doceniają?

Tak. Odbieram wiele pozytywnych sygnałów od mieszkańców naszego regionu, którzy dostrzegają moją aktywność. Staram się bowiem interweniować w zwykłych ludzkich sprawach. I najczęściej udaje się je załatwić z pozytywnym skutkiem. Myślę, że tej codziennej aktywności i życzliwości zawdzięczam tak duże poparcie, jakim obdarzają mnie wyborcy w kolejnych elekcjach.

Ponadto odnoszę wrażenie, że samorządowcy ze szczebla gminnego i powiatowego widzą we mnie wiarygodnego sojusznika w walce o interesy mieszkańców ich małych ojczyzn. Wspólnie osiągnęliśmy już kilka sukcesów w staraniach o poprawę jakości życia w naszym regionie. Jak na rok działalności w roli radnego wojewódzkiego, niezwiązanego z żadną partią, ten dorobek jest już całkiem okazały.

- Jednak chce Pan zamienić samorząd na Senat.

Na moją decyzję o kandydowaniu w tegorocznych wyborach do Senatu złożyło się kilka czynników.

Po pierwsze, w wyborach do Sejmu głosuje się przede wszystkim na partie. Ordynacja wyborcza do Senatu została pomyślana tak, by było to głosowanie na konkretną osobę. Tymczasem logika politycznej wojny między dwoma obozami spowodowała, że wybory do Senatu traktowane są jako starcie wielkich partii. Nie podoba mi się to.

Startuję jako kandydat niezależny. Moją partią jest region świdnicko – wałbrzyski. Gdy zostanę wybrany, to moim prezesem będą wyłącznie moi wyborcy.

- A drugi powód?

Do startu namawiali mnie też znajomi, współpracownicy, pacjenci. Im także nie podoba się upartyjnienie wyborów do Senatu. Ponadto pamiętają moją pracę dla regionu, gdy kilkanaście lat temu sprawowałem mandat senatora. Powiedzieli: potrzebujemy swojego reprezentanta na Wiejskiej w Warszawie.

- A co może zrobić senator dla lokalnej społeczności?

Odpowiem konkretnym przykładem. Jako senator byłem autorem poprawki do ustawy komorniczej, która zwalniała komorników od naliczania opłaty egzekucyjnej w sztywnej, wysokiej i nieadekwatnej do wkładu ich pracy w wysokości 15 proc. Chodziło o to, by trudna sytuacja naszych szpitali nie była okazją do wypełniania prywatnych kieszeni. Zarabianie wielkich sum z publicznej kasy z powodu trudnej sytuacji naszych placówek ochrony zdrowia uznałem za zjawisko głęboko niemoralne. To uderzało w szpitale naszego regionu. Udało się zmienić tę sytuację z korzyścią dla publicznego majątku.

W każdej ustawie, która będzie rozpatrywana w Senacie będę zwracał uwagę na to, czy interes regionu świdnicko - wałbrzyskiego nie jest w niej pomijany. To jest moje zobowiązanie wobec wyborców.

- Dziękuję za rozmowę.

(M.M.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© walbrzych365.pl | Prawa zastrzeżone