Zamknij

Rząd zapowiada walkę z mafią śmieciową. Niech zacznie od MoBruku.

16:29, 01.06.2018 | M.M
REKLAMA
Skomentuj
http://takietomiasto2010.blox.pl/html

Kilka głośnych pożarów wysypisk odpadów różnych wstrząsnęły opinią publiczną. Rząd zapowiedział walkę z mafią śmieciową, ale skoro tak, powinien zacząć od Wałbrzycha, gdzie siedem lat temu płonęło wysypisko MoBruku. Od tego czasu niewiele się zmieniło a zapowiedzi ówczesnego kandydata na prezydenta a potem już prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja nic nie zmieniło. Dlatego przypominam swój tekst z tamtego okresu, który ukazał się na Naszym Regionie.

Nieśmiertelny Mo-Bruk

Decyzja Ministra Środowiska stwierdzająca nieważność pozwolenia wydanego przez wojewodę dolnośląskiego firmie Mo-BRUK na składowisko odpadów przy ul Granicznej uznano za początek końca tej spółki. Takie w każdym razie można było odnieść wrażenie po lekturze lokalnej prasy. Tymczasem sprawa jest bardziej skomplikowana.

Trochę historii

Teren na Granicznej i dalej w kierunku dworca Wałbrzych Główny od dawna miał charakter przemysłowy. Na „płaskowyżu” działały, dziś już nieistniejące, kopalnia i koksownia. W 1992 r. na terenie Pola Mieszko powstało składowisko odpadów przemysłowych Kopalni Wałbrzych, a decyzję lokalizacyjną wydał Urząd Miejski w Wałbrzychu. Od 2000 r. inwestorem była tam firma PW „Szpakowski”  z Ludwikowic, a dwa lata później odkupił go – Mo-BRUK z Korzennej k/Nowego Sącza. 
Początkowo była to spółka komandytowa a dziś akcyjna, notowana na giełdzie. Zaczynała ponad 15 lat temu od szeroko rozumianej gospodarki odpadami przemysłowymi, produkcji paliw alternatywnych i budowy nawierzchni betonowych.
W 2004 r. Prezydent Wałbrzycha wydał decyzję określającą warunki zabudowy dla zakładu recyklingu odpadów niebezpiecznych i innych na granulat. Jak podaje biuro prasowe Prezydenta „decyzja zapadła obligatoryjnie wskutek opinii wydanej przez Dolnośląski Urząd Wojewódzki i została utrzymana w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. W świetle obowiązującego prawa Prezydent nie mógł zdecydować inaczej.”
W 2007 r. Wojewoda Dolnośląski (po 2008 r. uprawnieni te przejął marszałek województwa) wydał pozwolenie zintegrowane na prowadzenie składowiska odpadów innych niż niebezpieczne i obojętne z wydzieloną kwaterą na odpady niebezpieczne zawierające azbest oraz zakładu recyklingu przerabiającego odpady niebezpieczne na paliwa alternatywne. 
W połowie 2010 r. Marszałek Województwa zmienił powyższe pozwolenie m. in. odmawiając dopuszczenia do składowania nowych odpadów oraz zatwierdzenia instrukcji eksploatacji składowiska. W grudniu Minister Środowiska, na skutek odwołania, utrzymał w mocy decyzję Marszałka a ponadto wszczął postępowanie w/s stwierdzenia nieważności decyzji Wojewody z 2007 r. zakończone jej unieważnieniem.

Protesty mieszkańców i nie tylko

Składowisko nigdy nie cieszyło się sympatią mieszkańców. Ulokowane w środku dzielnicy Podgórze i tylko kilka kilometrów od centrum Wałbrzycha straszyło częstymi pożarami, których opary i dymy zatruwały życie mieszkańców dosłownie i w przenośni. Towarzyszyła temu obawa, czy składowanie azbestu nie odbije się dodatkowo negatywnie na zdrowiu. Dodatkowo przejazdy wielotonowych ciężarówek wąską ulicą Graniczną nie tylko zakłócało spokój mieszkańców ale powodowało zagrożenie dla bawiących się w okolicy dzieci.
Protesty na ogół miały nieformalny charakter. Bardziej widoczne były happeningi organizowane przez konkurenta Piotra Kruczkowskiego do fotela prezydenta Wałbrzycha – Patryka Wilda, 
zakończone zebraniem podpisu pod wnioskiem o referendum. 
Co prawda referendum dotyczyło składowiska tylko częściowo, ale na trzy pytania dwa dotyczyły właśnie tego: „czy jesteś za wprowadzeniem zakazu lokalizacji składowisk innych niż komunalne?” oraz „czy jesteś za wprowadzeniem zakazu wjazdu na drogi gminne pojazdów ciężarowych przewożących odpady niebezpieczne?” Referendum okazało się nieważne z powodu niedostatecznej frekwencji. 

Co naprawdę orzekł minister?

MŚ stwierdził nieważność pozwolenia wojewody z 2007 r. zarzucając mu uchybienia formalne jak to, że powinny zostać wydane pozwolenia na każdą instalację osobno i a nie jedno, a ponadto  określać ilość i rodzaje odpadów wytworzonych, odzyskanych i unieszkodliwionych. 
Zapytaliśmy rzecznika prasowego spółki Mo-BRUK Anetę Antoniewicz, czy firma będzie się odwoływać od tej decyzji, a także czy złoży nowy wniosek (niezależnie od odwołania)?
„Spółka złożyła odwołanie od decyzji Ministra w przewidzianym przepisami terminie – czytamy w nadesłanym oświadczeniu - . Nie widzimy potrzeby składania wniosku o nowe pozwolenie. Jesteśmy przekonani, że decyzja Ministra Środowiska obarczona jest znaczącymi błędami prawnymi. Obecnie oczekujemy jej uchylenia bądź stwierdzenia nieważności. W przeciwnym wypadku będziemy dochodzić swoich praw w Sądzie Administracyjnym.”
Jednak póki co, do chwili uprawomocnienia się decyzji, czy ewentualnie wyroku, nic się nie zmienia. Mo-BRUK działa nadal.

Czy Mo-BRUK szkodzi?

Zdzisław Kędziora, kierownik delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska twierdzi, że nie. W każdym razie nie tak bardzo jak to przedstawiają krążące po internecie filmy i opinie. Jego zdaniem, badania nie potwierdziły zarzutów. Składowisko azbestu przykryte warstwą ziemi jest stosunkowo bezpieczne. Azbest bardziej jest szkodliwy gdy pod wpływem warunków atmosferycznych kruszeje i pyli. Tak jest w przypadku pokryć dachowych eternitem, co, pomimo zakazu, jeszcze się zdarza, jak choćby na zabudowaniach byłej RSP w Julianowie. Nie stwierdzono również zatrucia potoku południowego, płynącego przez hałdy i przecinającego ul. Sikorskiego. Niewątpliwie szkodzą pożary wydzielając trujące związki do atmosfery, ale tak jest w przypadku każdego pożaru. 

Radni wchodzą do gry

Podczas ostatniej sesji wszyscy radni byli zgodni i dwie uchwały przeszły bez zgrzytów. Obydwie dotyczą „przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru pokopalnianego w rejonie ulic Świętego Józefa – Marcelego Kosteckiego” oraz ulicy Moniuszki. Jednakże w jaki sposób miałyby one zaszkodzić Mo-BRUK-owi, tego z ich treści trudno dociec. Pomijając bowiem sam fakt, że to dopiero początek wieloletniego procesu zmian, nie ma gwarancji, czy w ogóle, a jeśli nawet, to w jakiej formie, zapowiadane zmiany nastąpią.
Nie boi się tego Mo-BRUK. „Podjęte przez Radę Miasta Wałbrzycha uchwały o przystąpieniu do sporządzenia MPZP są jedynie kontynuacją podjętej wcześniej uchwały zatwierdzającej Studium Uwarunkowań Zagospodarowania Przestrzennego dla tych terenów. Z przyjętych uchwał nie wynika, by MPZP miał ograniczyć realizowaną już obecnie inwestycję/.../ ” - pisze Aneta Antoniewicz.

Dalsze inwestycje

Mo-BRUK nie tylko nie zamierza wycofywać się z dotychczasowej działalności przy ul. Granicznej ale się rozbudowuje. Nowe inwestycje planowane przy ulicy Moniuszki i Kosteckiego „zmierzają do odzyskania i podsuszenia mułów węglowych zgromadzonych przez lata w wyniku działalności górniczej w Wałbrzychu /.../ nie zamierzamy budować przy ul. Kosteckiego oraz ul. Moniuszki spalarni lub brykieciarni” - pisze Antoniewicz. Po co im ty muły – odpowiedzi na to pytanie rzeczniczka unika.
Ale jedno jest pewne: Mo-BRUK był, jest i będzie, bo każda próba jego usunięcia wiązać się będzie z odszkodowaniem. A na to miasta nie stać. I żadne zaklęcia tego nie zmienią.

PS. Pełną dokumentację wraz ze zdjęciami znaleźć można na: http://takietomiasto2010.blox.pl/html

(M.M)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

Komentarze (1)

TrollTroll

1 0

Zasłużona w wysłużonych zapowiedziach Mała Kaśka ps PO nadal szykuje się do napisania słynnego listu do Mo-Bruku "w tej sprawie" .To co? POMOŻECIE??????;) 15:13, 05.06.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© walbrzych365.pl | Prawa zastrzeżone