Zamknij

Emerich Rath. Multiolimpiczyk z Broumova

16:33, 13.07.2017 | M.M.
REKLAMA
Skomentuj

Leżące niewiele ponad 20 km od Wałbrzycha okolice Bromova były miejscem zamieszkania i treningu multidycyplinarnego sportowca Niemca z urodzenia a Czecha z wyboru Emericha Ratha. Jego osoba  stała się elementem programu Mikrorerogionu St?nava, za ktorego zgodą prezentujemy niniejszy materiał. Redakcja.

Początki i sukcesy

Emerich Rath urodził się 5 listopada 1883 r. w Pradze jako drugie dziecko ubogiego, niemieckiego szewca. W czwarte urodziny, rodzina przeniosła się do Broumova. "Dzieciństwo spędziłem na wsi  dzięki czemu miałem dużo  ruchu. Jako siedmiolatek umiałem już pływać i jeździć na łyżwach, a gdy miałem 10 lat - na nartach.” napisał później. Było to zresztą dziełem przypadku: od kolegi pochodzącego z Wiednia dostał narty, wtedy w Czechach mało znane. 
Po wojsku rzucił się w wir treningów i zawodów: pływania, lekkiej atletyki, wioślarstwa, hokeja na trawie i  lodzie, kajakarstwa i łyżwiarstwa szybkiego. Uprawiał też bieg i chód sportowy na długich dystansach. 
W 1905 r. zwyciężył w chodzie z Liberca do Usti n/Łabą przechodząc 108 km z czasem 12,5 godziny. Trzy lata później wygrał zawody Praga-Brandys na 20 km z czasem 1:49,47. O jego życiowej kondycji najlepiej świadczy wynik jaki uzyskał w roku 1904 i 1954 na dystansie 10 km z Pragi do Biechowic, odpowiednio 40:52 min. oraz  59,47. A więc po 50 latach był wolniejszy o niecale 20 minut!
Na olimpiadzie w Londynie w 1908 r. samodzielnie, pod czerwono-białą flagą startowało 6 Czechów. Rath jako Niemiec startował w maratonie reprezentując Cesarstwo Austro-Węgierskie. Zajął w nim  25. miejsce z czasem 3:50:30,4. 
W następnej olimpiadzie w Sztokholmie w  1912 r. był trzydziesty trzeci z czasem 3:37:03 godz. I znowu  reprezentował CK Austrię, jednak dwa lata później wystąpił w hokejowej reprezentacji Czech na Mistrzostwach Europy w Berlinie. 

 Wegetarianin

Niepalący abstynent – tak opisywał w książce swój styl życia: regularnie ćwiczył, prawie przez cały rok pływał w rzece, a od 16 roku życia był wegetarianinem. „W dzieciństwie mięso miewaliśmy tylko w niedziele, a i tak mi nie smakowało” - pisał.  Jadał chleb, warzywa i owoce, orzechy, nasiona i ziarna, a pił mleko. W czasie zawodów posilał się winogronami, migdałami a popijał to sokiem z winogron.
Ministerstwo wojny Rzeszy chciało wykorzystać przykład Ratha i wprowadzić bezmięsną dietę w całej armii. Wezwało go nawet na konsulacie, ale zamiaru poniechano. Rath był dumny ze swego wegetarianizmu i dużo o tym mówił. Dziś jest mało znany w swoim kraju, mimo iż wegetariańskie organizacje na całym świecie powołują się na niego na swych internetowych stronach. Np. hiszpańska Vegetariana Canaria w historycznym przeglądzie umieszcza go obok takich światowych sław jak Paavo Nurmi, Abebe Bikila czy Edwin Moses.

Śmierć Hańca

Było to 24 marca 1913 r. . Z Łabskiego schroniska wybiegło sześciu narciarzy, dwóch Czechów i czterech Niemców. Do pokonania mieli 50 km, a jednym z nich był Rath. Po starcie pogoda, z wiosennej zmieniła się na zimową. Biegaczy zastała zamieć.  Rath zrezygnował już po pierwszym okrążeniu, wkrótce poddali się pozostali z wyjątkiem Hańca, który sam został na trasie. Gdy w oczekiwanym czasie nie pojawił się po drugim okrążeniu, zaczęto go szukać. Rath znalazł go na Złotym Wzgórzu. Leżał wyczerpany i coś mamrotał. Odpiął mu narty, spróbował go nieść, ale nie dał rady. Wiatr był za silny. Usadowił więc Hańca przy słupku oznaczającego szlak górski a sam pojechał do schroniska po pomoc. Gdy sześciu ratowników na saniach nieszczęsnego narciarza wreszcie zwiozło, już nie żył. Ale to nie koniec tragedii. Kolega Hańca, Wacław Vrbata, okrył go swoim kabatem i sam zamarzł. O wydarzeniach tych nakręcono w 1956 r. film pt. „Synowie Gór”.
W filmie pominięto jednak rolę Ratha. W połowie 50. lat był na indeksie. Przy kręceniu był doradcą, miał nawet epizod jako gajowy, z naklejonym wąsem aby go nie poznano.

Przed i po wojnie

Podczas I wojny światowej  przebywał w Krakowie, skąd jako instruktor narciarski przewieziony został w Alpy. Tam omal nie zginął pod lawiną, która pociągnęła za sobą ponad 300 żołnierzy. Po wojnie pozostał w Bolzano poświęcając się bobslejowym, nartom i alpinizmowi, zdobywając wiele alpejskich szczytów.
Do Pragi wrócił w 1923 r.. U Rotta na jednym piętrze sprzedawał akcesoria sportowe, co w tamtym czasie było nowością.  Po 6 latach otworzył sklep. Sprzedawał w nim artykuły traperskie, narciarskie, kije, rakiety, łyżwy, pasy i kabury na kolty, stetsony (kapelusze), opaski indiańskie, łuki i strzały. Przez cały czas trenował. Wędrował Sekwaną 360 km na olimpiadę w 1924 r. W Paryżu poznał barona Pierre’a de Coubertine’a. Z Pasawy do Wiednia kajakiem przepłynął w 14 godzin. 
Przyszedł luty 1948 r. Rath nadal miał na wystawie sklepu produkty pochodzenia zagranicznego, w tym amerykańską flagę i inne artykuły do trampingu i skautingu. Za to przesiedział rok w więzieniu. Sklep został skonfiskowany. Po wyjściu na wolność pracował fizycznie za najniższą stawkę. 
A jednak losu  nie przeklinał. „Był wesoły, serdeczny, ale po śmierci żony jakiś niezorganizowany. Gdy go upomniałam, że jako cukrzyk właśnie zjadł talerz tortu, tylko się śmiał” - dodaje pani Fejglova. Trzeba dodać, że gdy nadeszły finansowe kłopoty, sprzedawał książki i resztki majątku. Np. jedno muzeum kupiło od niego model chińskiej dżonki i  jakiś południowo amerykański gadżet za 600 koron. 

Zakończenie

Na rok przed olimpiadą w Rzymie (1960), jako niepoprawny optymista, wpadł na zdumiewający pomysł. „Pojadę tam rowerem ze śpiworem i namiotem, a w drodze powrotnej będą opowiadać o zawodach w Szwajcarii, Niemczech, Austrii i u nas. Oprócz czeskiego i niemieckiego, władam angielskim, francuskim, włoskim, polskim i rosyjskim” - mówił. Do tego jednak potrzebował pozwoleń urzędów, ale ich nie dostał. Nie mógł tego pojąć. Zamiast do Rzymu, za sprawą  Fejglów trafił do domu dla emerytów . Taki był koniec wielkiego planu. A ponieważ pobyt wśród emerytów za bardzo mu się nie podobał, wkrótce wyjechał do kuzyna w Bromovie. 
Z kuzynem  nie umiał się dogadać i wspólne zamieszkanie po kilku miesiącach skończyło się. Emerich Rath odszedł. Spał na ławkach a mył się w fontannie na bromowskim rynku. Tyle, że bycie bezdomnym w Czechosłowacji w 1962 r. nie było prawomyślne. Dlatego  ostatecznie odwieziono dwukrotnego olimpijczyka do domu starców w Starkovie. 21 grudnia 1962 zmarł w bromowskim szpitalu w wieku 79 lat.

In memoriam

O restytucję pamięci stara się obywatelskie stowarzyszenie Mikroregion Stěnava w Broumovie. Na budynku o numerze 62 przy ulicy Soukenickiej, gdzie w dzieciństwie żył Emerich Rath, widnieje tablica pamiątkowa.    Jindřich Vaněk, nauczyciel z Hronova, który udostępnił publicznie swoje zbiory  starego sportowego sprzętu, nazwał je na cześć przyjaciela swojego dziadka Muzeum Emericha Ratha. Na wniosek Mikroregionu Stěnava, Klub Fair Play przy Czeskim Komitecie Olimpijskim przyznał Rathowi medal In memoriam. 

(M.M.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© walbrzych365.pl | Prawa zastrzeżone