Zamknij

Kto zabił Wacława III?

16:46, 04.07.2019 | Marek Mróz
REKLAMA
Skomentuj

Zaczęło się od dziada

Próbę utworzenia w Europie środkowej silnego imperium podjął w połowie XII w. czeski król Przemysł Otokar II, podporządkowując sobie Austrię, Styrię, Karyntię i Krainę, tym samym przesuwając granicę Królestwa Czech nad Adriatyk. Król ten, który wcześniej podporządkował sobie Łużyce, miał szczęście do mórz. Wcześniej, prowadził wyprawę krzyżową w Prusach, a tradycja przypisuje mu założenie Królewca.
Państwo tego „króla żelaznego i złotego”, jak określiła go historia, pokrywało się z późniejszym państwem Habsburgów. Zabrakło w jego granicach Węgier, które, choć pokonane przez Przemysła, nie zostały wcielone do Czech za sprawą interwencji papieża. A ponieważ Czechy były największym i najsilniejszym państwem w ramach Cesarstwa Rzymskiego w wersji niemieckiej, oczywiste wydają się aspiracje sięgnięcia po koronę cesarską. I tu przegrał rywalizację z mało wówczas znanym Rudolfem Habsburgiem, dla którego niezależne i potężne Czechy stanowiły zagrożenie interesów państw niemieckich. Na niewiele zdało się (niepewne historycznie) odwołanie do solidarności słowiańskiej. Bitwa pod Suchymi Krutami (Morawskim Polu) w 1278 r. i niewyjaśniona śmierć Przemysła Otokara II zniweczyła te plany.
Nie brak przypuszczeń, że do tej porażki doszło na skutek zdrady w czeskim obozie, a zdrajcą miałby być jeden z najważniejszych wielmożów w państwie – Zawisza z Falkensteina. Zawisza to nietuzinkowa postać w historii. Pochodził z krumlowskiej linii rodu Witkowców, był prawdopodobnie drugim synem Budziwoja z Krumlova i jego żony Perchty z Falkensteinu.
Po śmierci Przemysła Ottokara II jego żona Kunegunda Halicka i syn Wacław zostali w 1279 internowani na zamku Bezděz przez swojego krewnego - margrabiego brandenburskiego Ottona (choć o opiekę nad małoletnim zabiegał u Rudolfa książę wrocławski - Henryk IV Probus). Kunegundzie udało się uciec i zamieszkać w ziemi opawskiej, w swoich majątkach wdowich. Tam miała poznać Zawiszę i wkrótce zostali kochankami. Ale to jedna z wersji. Druga powiada, że znali się już wcześniej i to ich związek przesądził o losie króla.
W roku 1281 lub 1282 narodził się ich syn Jan, a w 1283 wraca Wacław, określany jako „drugi”. Zawiszy udało się zyskać ogromny wpływ na młodego króla do tego stopnia, że nie protestował przeciwko bezprecedensowemu wydarzeniu jakim był ślub Kunegundy i Zawiszy w czerwcu 1284. Rosnące wpływy tego ostatniego zaniepokoiły jego niedawnego sojusznika - Rudolfa z Habsburga, który wpływał na Wacława II poprzez jego żonę a swoją córkę – Gutę.
Po śmierci królowej Kunegundy (1285) nic nie wydawało się zachwiać pozycją Zawiszy, który za zgodą Wacława II ożenił się z Elżbietą Kumanką, siostrą króla węgierskiego Władysława IV Kumańczyka. Jednak długi pobyt na Węgrzech dał czas wzmocnić się jego przeciwnikom: królowej Gucie i biskupowi Tobiaszowi z Bechyni, którym udało się pozyskać Wacława II. Zawisza po powrocie do Czech zamieszkał z żoną na zamku Svojanov. W styczniu 1289 zaprosił króla na chrzciny swojego syna. Władca wstępnie wyraził zgodę, ale zażyczył sobie by Zawisza przybył zaprosić go osobiście. Gdy ten to uczynił został aresztowany pod zarzutem zdrady i przygotowywania zamachu na życie króla. W 1290 r. książę Mikołaj Opawski wraz z więźniem pojechali na południe Czech. Podróż przypominała handel obwoźny. Książę jeździł z więźniem od zamku do zamku. Grożąc jego egzekucją wymuszał na zwolennikach Zawiszy ich kapitulację. Pan na zamku Hluboká nad Wełtawą - Vítek z Krumlova odmówił poddania twierdzy. Wówczas Mikołaj polecił stracić Zawiszę przez ścięcie zaostrzoną deską zwaną prknem. Za zgodą Wacława II jego ciało zostało pochowane w klasztorze w Vyžším Brodzie.

Rządy Wacława II

Cieszący się poparciem cesarza Rudolfa Wacław II najpierw rozprawił się z opozycją (swego czasu będącą zapleczem Rudolfa w walce z Otokarem), a później przeprowadził reformę administracji i finansów. Czechy były w owym czasie największym producentem srebra w Europie (ok. 40% całości) z główną kopalnią w Kutnej Horze. Wykorzystał to Wacław wprowadzając do obiegu ujednoliconą monetę z najbardziej znanym praskim groszem. Jego reformy stworzyły nową potęgę gospodarczą.

Wacław fundował klasztory, w tym w Zbraslawiu, dla sprowadzonych z Niemiec cystersów i z tego powodu nazywany bywał „mnisim królem”. W polityce zagranicznej udało się mu skupić trzy korony, oprócz czeskiej także polską i na krótko – węgierską. Stąd brały się nadzieje panów polskich na rozwój w unii z Czechami pod berłem Przemyślidów. Być może zresztą, liczono na dużo więcej: na odegranie znaczącej, o ile nie imperialnej roli w Europie Środkowej w ramach Cesarstwa lub mimo niego.

W XIII w. rozbita na dzielnice Polska pogrążała się w wewnętrznych walkach, w których na plan pierwszy wysunęli się książęta: wrocławski Henryk IV Probus, wielkopolski Przemysł II i kujawski Władysław Łokietek. Sytuacja ta była jednak na dłuższą metę niebezpieczna, dlatego też zjednoczenie kraju stało się potrzebą chwili. Z drugiej strony, o tron polski zabiegał Wacław II. Zmarły w 1290 r. Probus zapisał tron krakowski Przemysłowi, a ten, z niejasnych powodów zrzekł się go na korzyść Wacława, który nie tracąc czasu zajął Małopolskę. Opór stawił mu Łokietek, ale i on wraz z bratem Kazimierzem II po bitwie pod Sieradzem, uznał zwierzchność Wacława, składając mu hołd także z Brześcia Kujawskiego, Łęczycy i Sieradza. Wcześniej hołdy złożyli: Kazimierz Bytomski, Bolko I Opolski, Mieszko Cieszyński i Przemysław Raciborski, zaś książę mazowiecki Bolesław II poślubił siostrę Wacława – Kunegundę.
W 1295 arcybiskup Jakub Świnka koronował na króla Polski Przemysła II. Jego rządy nie trwały jednak długo. Po tym, jak w 1298 r. został on zamordowany w Rogoźnie, wybór kandydata na króla padł na syna Przemysła Otokara II. Ponadto Wacław poślubił córkę Przemysła II – Elżbietę Ryksę (czeska Eliška Rejčka), koronowaną w Brnie na królową Czech na Wielkanoc 1303 r. w wieku 14 lat.
Wacław II na króla Polski koronowany został w Gnieźnie w 1300 r. Była to dziwna i smutna koronacja, jak podają dziejopisy, nowy król nie był pewny bezpieczeństwa i stale pod ochroną zbrojnych.

Podobnie było na Węgrzech, gdzie w 1301 r. zmarł król Andrzej III, ostatni potomek Arpadów, osierocając córkę Elżbietę. Jej narzeczonym został Wacław III (ur. 6 października 1289 r.) , syn Wacława II, koronowany w Białogrodzie na króla Węgier z poparciem tamtejszej szlachty 27 sierpnia 1301 r. w wieku 11 lat. Nowy król przyjął imię Władysław V lub z węgierska Laszlo V.
Duże i silne państwo w środku Europy, mogące decydować o polityce Cesarstwa Niemieckiego, stało się faktem. Niestety, nie na długo. Koronacji węgierskiej i polskiej nie uznał papież Bonifacy VIII popierając Karola Roberta Andegawena jako kandydata do korony św. Stefana. Powodem był konflikt w jaki uwikłał się Papież z królem Francji Filipem Pięknym, w którym stronnikami papiestwa byli neapolitańscy Andegawenowie, a korona węgierska była zapłatą za ich wysiłki.

Pozycja młodego króla słabła. W 1304 r. Wacław II wkroczył zbrojnie na Węgry, ale opór tamtejszej szlachty popierającej tym razem Andegawena, był już zbyt silny. Wracając zabrał Wacław II syna a także insygnia królewskie „na przechowanie”.
Drugim przeciwnikiem był Albrecht Habsburg, syn Rudolfa II, a jednocześnie ojciec także Rudolfa, tyle, że III, którego planował osadzić na Hradczanach. Ale nie wybiegajmy w przyszłość. Dla nas ważne jest to, że obaj zbrojnie wkroczyli do Czech siejąc pożogę i spustoszenie. Wojska Habsburgów zmierzały na Kutną Horę, ale do zajęcia kopalń srebra nie doszło. Mimo że miasto było słabo obwarowane, nie zostało zdobyte. Wersja rozpowszechniana przez tamtejszych gwarków, a zapisana w Kronice Zbrasławskiej głosi,, że zatruli oni (tj. gwarkowie) szlaką pienistą ze srebra wody przepływającego tam Potoku Maleszovskiego, wskutek czego konie i rycerze niemieccy zatruli się i się wycofali. To wersja absurdalna, bo nawet zatruwanie potoku związkami ołowiu musiałoby być stałe i silne, a przez to zauważalne. O ile jednak nie można wykluczyć dyzenterii, o tyle bardziej prawdopodobne jest złożenie przez gwarków okupu.
Być może była to też część rokowań pomiędzy Albrechtem a Wacławem II, na których lepiej wyszedł ten pierwszy. Wacław zrzekł się na jego korzyść ziemię chebską i część Miśni, a na rzecz Brandenburgii – Pomorza Gdańskiego. Jedno jest pewne: stan finansów czeskiego króla przedstawiał się fatalnie do tego stopnia, że musiał się zapożyczać nawet „na lichwiarski urok”. Choć wątek ten na pozór nie jest bezpośrednio związany z głównym tematem, wart jest rozważenia. Nasuwa się pytanie: dlaczego król, dysponujący największymi w Europie kopalniami srebra, nie bił więcej pieniądza, co byłoby korzystniejsze, niż zaciąganie kredytów? A może nie mógł?
Nie można odrzucić tezy, że już na przełomie XIII i XIV kopalnie metali szlachetnych dotknął kryzys. Złoża stosunkowo płytkie wyczerpywały się, a do zejścia w głąb brakowało technologii (odprowadzanie wód głębinowych a doprowadzenie powietrza) i funduszy. Stopniowo gwarkowie uzależniali się od kredytów pozyskiwanych od kupców i bankierów. Wszystko zmieniło się sto lat później, gdy rozwiązano kwestie techniczne i finansowe a gwarectwa przestały być zrzeszeniami niezależnych gwarków, przekształcając się w spółki, których właścicielami zostały duże rody finansistów: Fuggerowie, Turzowie i Hochstätterowie.

Nowe rozdanie nowego króla

21 czerwca 1305 r. prawdopodobnie na gruźlicę umiera Wacław II, choć nie brak przypuszczeń, że został otruty. Jedna z wersji głosi, że przez swoją kochankę Agnieszkę, która poczuła się dotknięta sprowadzeniem na dwór Elżbiety Ryksy. Wykorzystuje to Władysław Łokietek wszczynając w Małopolsce rebelię. Spieszący z odsieczą Wacław III został w niewyjaśnionych okolicznościach zamordowany w Ołomuńcu.
Jaki był i jak wyglądał Wacław III - dokładnie nie wiemy. Kronikarz zbrasławski charakteryzuje go jako młodzieńca, którego „niezmierne cechowało dostojeństwo... był to młodzian szlachetny, gładki, postury wyśmienitej, wielkoduszny, zmyślny, przez naturę szczodrze wyposażony, wymowny, towarzyski, czterema językami: czeskim, węgierskim, niemieckim i łaciną – biegle mówiący...” Ale dalej już było gorzej. Nastąpiła zmiana Wacława. Najpierw ślub z mało znaczącą księżniczką cieszyńską Violą. Potem, młody król popadł w zależność towarzyską od młodych paniczów, z którymi spędzał czas na zabawach i pijatykach. W trakcie „pomroczności jasnych” darowywał na rzecz kompanów od flaszki znaczne majątki ziemskie z zasobu królewskich.
I nagle, w drugim roku rządów nastąpiła zmiana, przypisywana przez Kronikę Zbrasławską wpływom Konrada – opata cysterskiego klasztoru w tymże Zbrasławiu, który miał królowi przemówić do rozumu. Miało to mieć miejsce w pierwszą rocznicę śmierci ojca, czyli 21 czerwca 1306 r. i to na jego grobie. Klasztor, dziś w granicach aglomeracji praskiej, został ufundowany przez Wacława II jako pokuta za udział przy śmierci Zawiszy.
Czy jednak było to nawrócenie autentyczne? Nie sądzę, to zbyt baśniowa wersja. Zwróćmy uwagę, że młody Wacław niewiele różnił się od swoich rówieśników we wszystkich czasach i nie ma w jego hulankach niczego dziwnego. Dziwne jest natomiast, powtórzmy to, jego nawrócenie. O ile rzeczywiście do niego doszło, a nie był to PR cystersów zbrasławskich.
O złym prowadzeniu młodego króla piszą kronikarze opcji niemieckiej. Np. w kronice, powstałej w latach 40.tych XIV w., Franciszek z Pragi, a kronikarz z klasztoru w Matsee określał Wacława jako ogarniętego szaleństwem. Z kolei kronikarz czeski Dalimil o Wacławie III stara się w ogóle nie wypowiadać, za to Ottokar Styryjczyk, choć potwierdza rozwiązłość króla zaskakuje, podając fakt, że do jego nawrócenia doszło pod wpływem mieszczan. Mieli oni przybyć doń potajemnie i wyjaśnić, że jeżeli nadal będzie ulegał wpływom kamratów „staną się za dwa- trzy lata potężniejsi i bogatsi od niego”.
Król miał przestać pić, swoim niedawnym kamratom poodbierał „wyłudzone” majątki (najprawdopodobniej wcale nie wyłudzone a nadane w celu umocnienia się stronnictwa czeskiego), a nawet ufundował inny cysterski klasztor we Vsetinie. Na inne rzeczy zabrakło już czasu; dni życia18-letniego króla były już policzone.
Tyle oficjalna wersja historii. Ale wyciśnijmy propagandową wodę i przyjrzyjmy się konkretom. Po śmierci ojca, młody król otacza się czeskimi paniczami, jak można wnioskować, synami czeskich możnowładców, którzy mu ich podstawili, jak powiadają niektórzy. Być tak oczywiście mogło, bo przecież w jakiś sposób musieli się tam znaleźć. Ale ważniejsze jest co innego: w ten sposób odsunięte od wpływów zostało stronnictwo – nazwijmy je tak umownie – niemieckie, składające się z cystersów zbrasławskich i praskiego patrycjatu. A właśnie to ich wpływom przypisuje się nawrócenie króla, co w istocie oznacza zmianę: stronnictwo czeskie zostało odsunięte, a jego miejsce zajęło niemieckie. Nie na długo: królowi pozostało niewiele ponad 6 tygodni życia. Z tego też powodu nigdy się już nie dowiemy, czy nawrócenie młodego władcy, o ile było to nawrócenie a nie pucz pałacowy, co jest bardziej prawdopodobne, było trwałe. No i, co oczywiste, czy złe prowadzenie się króla nie było treścią wrogiej propagandy. A jeżeli nawet było to prawdą, to czy po „nawróceniu” Wacław III był bardziej niebezpieczny niż przed i dla kogo?
I jeszcze jedno. Klasztor we Vsetinie, a właściwie w miejscu dzisiejszego miasta o tej nazwie, nazywano Tronem Bożym. Jego założenie przypadło na 14 maja 1306 r., a więc przeszło miesiąc wcześniej niż rzekome nawrócenie miało nastąpić. Wraz z dotacją od zbrasławskiego klasztoru pożyczył Wacław III złoty krzyż i inne relikwie, na wyposażenie kaplicy polowej, które po śmierci króla zostały skradzione. Oznacza to, że już w maju planował Wacław wyprawę na Kraków, a więc owoż „nawrócenie nastąpić musiało dużo wcześniej, co najmniej na przełomie kwietnia i maja.
A był to czas gorący. W Polsce przeciwko Przemyślidom buntował się Władysław Łokietek, opanowując kilka miast i prowincji. Załogi czeskie utrzymywały się w większych ośrodkach. Namiestnicy, w Krakowie – Mikołaj Opawski a w Wielkopolsce Henryk z Lipy słali do króla o pomoc. Ostatecznie na przełomie 1305/1306 roku. Zawarto rozejm do września, ale po uzyskaniu pomocy zbrojnej od palatyna węgierskiego Amadeusza, wczesną wiosną, Łokietek rozejm złamał i niektóre miasta, jak Brześć Kujawski poddały się jego władzy, inne, jak Kraków – zostały zdobyte. Sejm czeski zarządził wyprawę przeciw Polsce, a król wyznaczył Ołomuniec na miejsce zborne wojska. Na czas nieobecności rządy w kraju przejął Henryk Karyncki, który kilka miesięcy wcześniej poślubił Annę, młodszą siostrę Wacława III. Obu łączyła umowa o dziedziczeniu tronu w przypadku śmierci któregokolwiek z nich.

Co, gdzie, kiedy?

Nie da się z całą pewnością określić daty, kiedy król zjechał do Ołomuńca. Za to wiadomo, że 4 sierpnia 1306 r. po południu już nie żył. Do zbrodni doszło w domu dziekana katedry ołomunieckiej - Budzisława w centrum Ołomuńca, a dokładnie na terenie tamtejszego zamku, domu, który od 8 lat wynajmował Albert ze Szternberka, morawski urzędnik ziemski, wyznaczony na kwaterę króla, po południu. W tzw. księdze zmarłych ołomunieckiego kościoła, będącej de facto kalendarium, napisano: „Wacław, siódmy król czeski, który po południu wyszedł na zewnątrz, został zamordowany” a Kronika Zbrasławska jako przyczynę zgonu podaje trzy śmiertelne rany zadane nożem. Z kolei kronikarz Dalimil powiada: „gdy w południe odpoczywał na łóżku, zabili go.”
Piotr Żitavský, późniejszy opat zbrasławski, spowiednik królewskiej siostry Elišky, późniejszej żony Jana Luksemburskiego tak pisał: „Dziwimy się wszyscy, że do dziś nie wiadomo, kto był na pewno sprawcą tak niezmiernej hańby. Widziano rycerza – Konrada z Botensteinu, z pochodzenia Turynga, jak wybiegł z pałacu z zakrwawionym nożem w ręku i uciekał; a ci, którzy byli na zewnątrz zaraz go pochwycili i jako wroga króla zabili zanim cokolwiek powiedział. Czy to on był winien, czy ktoś inny – nie wiem, wie to Bóg/.../”
Już powyższe opisy budzą wątpliwości, które podniósł Mirosław Ivanov, czeski historyczny publicysta śledczy w „Czeskim Pitawalu lub Królobójstwach”. Zauważył sprzeczność: z jednej strony cechy profesjonalnego zabójcy, z drugiej – amator wybiegający z zakrwawionym nożem na zewnątrz. Morderca powinien ukryć narzędzie zbrodni i niepostrzeżenie oddalić się. Być może ów Turyng (w otoczeniu króla było ich trzech) znalazł ciało i leżący obok nóż i wybiegł z nim na zewnątrz wołając o pomoc. Być może straże działające w zmowie z zabójcą lub zabójcami pochwyciły go i zabiły wskazując podejrzanego. To nawet logiczna hipoteza, choć bez dowodów. Ale problemów nie brak.
Dzień później, w tzw. księdze zmarłych, ktoś dokonał zapisu, jakoby król zabity został przez Konrada Turynga z Mlhova, a więc jak gdyby przez kogoś innego, ale tegoż nie zna żadna kronika; to nazwisko nie pojawia się w żadnym zapisie, podobnie zresztą jak nazwisko Konrada z Botensteinu. Wspomniany wyżej Ivanov uważa, że obaj Turyngowie to jedna i ta sama osoba. Rzecz jednak w tym, że według źródeł niemieckich w Turyngii istnieje miejscowość o nazwie Mülhausen, dawniej ze słowiańska określana jako Mulhow, a w pobliżu istniał zamek Bodenstein, w którym mieszkał rycerz o imieniu Konrad, żyjący w latach 1260-1320. A więc nie tylko przeżył zamach na króla, ale nawet wrócił do domu i żył jeszcze kilkanaście lat. Można więc z tego wnioskować, że wpis w owej księdze zmarłych powstać więc musiał już po śmierci Konrada. Ale dlaczego w ogóle powstał? Być może dlatego, żeby odwrócić podejrzenia od kogoś innego. Na marginesie zauważyć należy, że praktyka zabijania faktycznych czy domniemanych zabójców, czy, jak to się dzisiaj nazywa – terrorystów, jest powszechna i dzisiaj. Zwłaszcza zanim cokolwiek powiedzą, jak choćby to, czy działali we własnym imieniu czy na zlecenie i czyje.
Benesz Krabice z Weitmilu, w swojej kronice napisanej jakieś 40 lat po tych wydarzeniach napisał m.in.: „Nie wiem, dlaczego źli dworzanie, a nawet niegodziwi zdrajcy... nie strzegli powierzonego im króla. Niedbałość i zły zamiar są sobie równe. Gdzie był podówczas wielki ochmistrz, najwyższy komornik, marszałek... Myślę, że nie masz dla nich usprawiedliwienia, ponieważ bądź to o zbrodni wiedzieli, bądź byli niedbali...” Ponieważ jednak kronikarz nie wymienia z nazwiska, o kogo chodzi, zrobimy to my za Ivanowem. Wielkim ochmistrzem był Albert z Lomnicy, najwyższym komornikiem – Henryk z Rożmberka, zaś najwyższym marszałkiem – Tomasz z Bechyni. Wróćmy jednak do zapisów.
Kronikarz Otokar ze Styrii pozostawił inny ciekawy zapis, jak to panowie między sobą radzili, co zrobić z Wacławem III, „że dla nich byłoby lepiej aby zmarł on jeden niż aby zginęli wszyscy”. Trudno jednak zrozumieć, o co im chodziło: czy o poprzedni styl życia króla, czy o to, że swoim byłym już kompanom odbierał darowane wcześniej majątki i wpływy, czy też dlatego, że „czyni tak jak jego ojciec, który Zawiszę darzył śmiertelną i długa nienawiścią”?
Dwunastu spiskowców (liczba przypadkowa, czy symboliczna?) miało rzucać kością, kto ma dokonać zabójstwa. Trafiło na pana Odelina z Wildenštejna i dwóch jeszcze ochotników. Po mordzie, przybyła na miejsce straż zabiła dwóch sługów króla, prawdopodobnie jedynych świadków zbrodni. Ta na pozór fantastyczna historia ma pewne podstawy bo kilkanaście lat wcześniej pojawia się nazwisko Holena z Wildštejna, o czym za chwilę.
Ale wróćmy do pytania: dlaczego, w czyim interesie i kto na tym skorzystał najbardziej? Ivanov wymienia siedmiu podejrzanych: była narzeczona Wacława – Elżbieta z rodu Arpadów, jego żona – Viola Cieszyńska, konkurent do węgierskiego tronu - Karol Robert z Anjou, bratanek Wacława – niemiecki król Albrecht Habsburg, Henryk Karyncki – szwagier Wacława, Władysław Łokietek i czeska szlachta.

Siedmiu podejrzanych

Zacznijmy od Elżbiety Arpadówny. W 1301 r. został Wacław królem węgierskim po śmierci króla Andrzeja, którego dziedziczką była Elżbieta. Mimo obietnicy ślubu Wacław nie dotrzymał umowy, co dla niedoszłej królowej czeskiej było hańbą. Czy mogła planować zamach? Z pewnością mogłaby, ale czy to nie zbyt romantyczna wizja? W czasie zaręczyn oboje byli dziećmi i ledwo co się znali, a poza tym, nikt się ich o zdanie nie pytał. Ponadto, Elżbietę na przeprowadzenie zamachu, po prostu nie było stać.
Z kolei motyw Wioli Cieszyńskiej zasadzałby się na zemście za pijaństwo i zdrady męża. Zdarzały się zabójstwa z błahszych powodów, tym bardziej, że Wacław miał już dość swojej żony i planował pozostawić ją w Cieszynie w drodze do Krakowa. Do zbrodni doszło w 10 miesięcy po ślubie i prawdę mówiąc, niewiele o tym małżeństwie wiadomo. Nie jest jasny powód jego zawarcia, choć znamy prawdopodobną datę: 5 październik 1305 r., miejsce: Stołeczny Białogród, dziś Székesfehérvár. Jednym, a właściwie jak dotąd jedynym wyjaśnieniem jest chęć pozyskania księstwa leżącego na drodze z Pragi do Krakowa. W takim przypadku rzucałoby to nowe światło na charakter Wacława III. Wróćmy jednak do niemoralnego prowadzenia się króla. Gdyby tak było, do czego nie mam stuprocentowej pewności i zakładam tu dużą dozę propagandy, ale nawet gdyby tak było, to zdrady żony nie byłyby dla niej przyjemne. Czy jednak jest to powód do planowania zamachu, czy choćby współuczestnictwa? Tym bardziej, że wiele wskazuje, iż po „nawróceniu” doszło między małżonkami do zgody, czego dowodem jest obecność Wioli przy boku męża w wyprawie do Polski, a więc i w Ołomuńcu. Gdzie była w momencie zamachu – nie wiemy. Ivanov twierdzi, że Wacław odwoził ją do ojca, kończąc tym samym małżeństwo, ale mogło być inaczej. Faktem jest, że Wiola, będąc rówieśnicą Wacława, lub co najwyżej 2 lata odeń młodsza, nie miała środków na przeprowadzenie zamachu, o ile sama by go nie dokonała. W przeciwnym wypadku jej sprawstwo jest mało prawdopodobne. Warto nadmienić, że po śmierci króla Wiola dobrze wyszła za mąż, za Piotra z Rożmberka, magnata „z pierwszej półki”, skoligaconego z Vitkovcami.
A co z Karolem Robertem z Anjonu - konkurentem Wacława do tronu węgierskiego? Dopóki Wacław III żył, mógł upomnieć się o swoje prawa do Budy. Jego śmierć rozwiązywała problem z korzyścią dla Karola Roberta. Mógł on wynająć zamachowców i stać go na to było. Rzecz w tym, że w 1306 r. Karol Robert był – wg Ivanova - niemal dzieckiem, dlatego jego sprawstwo w królobójstwie jest mało prawdopodobne. Nie zgadzam się z tym. Andegawen urodził się w 1288 r. miał więc 18 lat, co nie przeszkadza planowaniu zbrodni. Aleksander Macedoński miał 20 lat gdy dokonano zabójstwa jego ojca, w którym miał swój udział. Jednak w przypadku Andegawena jest jeden czynnik podważający jego sprawstwo: podczas ślubu z Wiolą, a więc w październiku 1305 r. Wacław przekazał węgierskie insygnia królewskie Ottonowi bawarskiemu, który znalazłszy niewielkie, ale jednak pokrewieństwo z Arpadami, miał chętkę na tron węgierski. Dla Andegawena zatem Otton był bardziej niebezpieczny niż Wacław, którego nie akceptowali papieże Bonifacy VIII i Benedykt XI.
Albrecht Habsburg, król rzymski na tym tle wypada gorzej. Jego sprawstwo przypisuje mu kilka kronik niemieckich, a kronika Dalimila sugeruje wręcz:

Cóż to Czesi dokazali!

Swego mordercę na księcia sobie wybrali,

Rudolfa, władykę rakuskiego,

Syna Albrechta, króla rzymskiego.


Niewątpliwie chciał Albrecht widzieć na Hradczanach swego syna – Rudolfa ale króla zastępował na czas wyprawy Henryk Karyncki, a sam Albrecht wojował w tym czasie w Niemczech a w Alzacji werbował wojsko do walki z Wettinami. Zdaniem Ivanova, gdyby to Albrecht stał za zamachem, musiałby więc stać z wojskami w pobliżu czeskich granic aby zaraz po śmierci Wacława wypędzić Henryka, a tak się przecież nie stało. Poza tym, mając choć trochę zmysłu taktycznego, nie zrobiłby tego podczas postoju w Ołomuńcu ale dopiero gdy Wacław stałby pod Krakowem, co miałoby i ten walor, że podejrzenie spadłoby na Łokietka. Z drugiej jednak strony są motywy, a właściwie jeden: polityka dynastyczna Habsburgów zmierzająca do utrzymania korony cesarskiej w rodzinie, a do tego żaden konkurent nie byłby pożądany. Albrecht zapewne pamiętał kłopoty jakie sprawił jego ojcu Przemysł Otokar II i wyciągnął z tego lekcję. Po śmierci Wacława III Albrecht nadał Czechy swemu synowi Rudolfowi III, który jednak niespodziewanie zmarł w 1307 r. na dyzenterię (zakaźne zapalenie jelit), a on sam został rok później zamordowany przez swego (wydziedziczonego) bratanka Jana zwanego Parricidą, nota bene brata stryjecznego Wacława III. Jan był synem Agnieszki, siostry Wacława II i Rudolfa II, który po śmierci Wacława III liczył na tron czeski, ale Albrecht wybił mu to z głowy. Jednak w 1305 r. Albrecht nie mógł tego wiedzieć, a już z pewnością miał motyw i środki.
Niektórzy upatrują tu zemstę Jana za zabójstwo Wacława, czego jednoznacznie nie da się wykluczyć. A już tego, że za zabójstwem stał sam Rudolf (poślubił nawet Elżbietę Ryksę), oraz sam Jan; zabójstwo Albrechta było podobne do zabójstwa Wacława III: został zasztyletowany podczas przeprawy przez Reuss koło Windisch. Co prawda w czasie zabójstwa Wacława Jan miał 16 lat, ale gdy zabijał Albrechta miał dwa lata więcej.
Z kolei Henryk Karyncki nie był brany pod uwagę jako mózg zamachu choć miał po temu powód: po śmierci szwagra mógł ubiegać się o koronę; w końcu miał za żonę Przemysłównę Annę. Ale poza tym na jego winę nic nie wskazuje. Przeciwko tej koncepcji przemawiają cechy charakteru Henryka: uchodził za tchórza, nieudacznika, nie lubił ryzyka. Dwukrotnie wspiął się na tron czeski i dwukrotnie z niego uciekł. Czy to jednak oznacza, że nie mógł być tu wspólnikiem, choćby i cichym? Wcale nie! Henryk snuł plany zdobycia korony czeskiej powołując się na prawa dziedziczenia po kądzieli, prawa jakie miał nadać Przemysłowi Otokarowi II cesarz. Gdyby swoje plany zamierzał wprowadzić w życie, musiałby pozbyć się Wacława zanim ten doczekałby się potomka z Wiolą, czy z kimkolwiek innym. Poza tym, takie cechy, połączone z wybujałymi ambicjami, występujące u polityków niejednokrotnie prowadziły do działań nieprzemyślanych i tragicznych w skutkach. Także, a nawet zwłaszcza u polityków współczesnych.
Co innego Władysław Łokietek. Ten nie tylko miał motyw (tron polski) ale też właściwy charakter i choć ograniczone możliwości. Ograniczone, bo nic nie wskazuje aby miał on w czeskich kołach dworskich zwolenników, a w każdym razie sprzymierzeńców umożliwiających dostęp do króla na terenie kompleksu zamkowego. Do zabójstwa doszło podczas wyprawy przeciwko niemu po tym, jak opanował Kraków. Śmierć Wacława dawała mu wolną rękę w Polsce. Tyle, że Łokietka o zamach nikt mocno nie oskarżał, choć takie podejrzenie samo się narzucało. Widocznie skądś wiedziano, że to nie Łokietek był sprawcą. A skoro wiedziano, że to nie on, to rodzi się przypuszczenie, że mimo braku oficjalnego podejrzanego, coś tam musieli współcześni wiedzieć. Co więcej, gdyby jakikolwiek ślad prowadził do kujawskiego Piasta, zapisy czeskich kronikarzy nie byłyby tak wstrzemięźliwe, jak to widzieliśmy. Na rzecz winy Łokietka przemawia fakt, że póki żyli Przemyślidzi, nie miał on większych szans na koronę. Z drugiej strony jednak, po wymarciu tej dynastii jego szanse wcale nie rosły.
I tak dochodzimy do ostatniego podejrzanego, którym jest czeska szlachta. Beneš Krabice z Weitmile opisuje jak to młody król ustawiał w rzędzie gliniane garnki, nazywając je imionami czeskich panów i rozbijając jeden po drugim mówił: zwróć mi ty, taki to a taki, zamek, który dzierżysz. Czy to nie mógłby być motyw zbrodni?
Jak już wspomnieliśmy, Otokar Styryjski opisał spotkanie 12 najważniejszych i najstarszych czeskich panów planujących zamach. To za ich radą król wyruszył na wyprawę do Polski. Jeden z nich powiedział że król nabiera sił, że chce odebrać zamki, i „czyni tak, jak jego ojciec czynił, który żywił wobec Zawiszy długą i śmiertelną nienawiść i tak skrywał ją przez wiele lat. Możemy znaleźć się na jego miejscu. Musimy się przed tym bronić/.../ A gdyby go coś spotkało złego, jego przyjaciele tak by tego nie zostawili i mścili by się. Dlatego planujcie to tak chytrze, aby nas nikt nie obwiniał/.../ Potem młodzi, a było ich dwunastu, rzucali kością, który ma króla zabić. Uzgodnili, że zrobi to ten, kto wyrzuci 'dwójkę'”.
Czy mogła powtórzyć się sytuacja z 1290 r., kiedy to Wacław II kazał ściąć Zawiszę z Falkensteina w obawie, że grozi mu z jego strony niebezpieczeństwo? Mniejsza o to, czy niebezpieczeństwo to było rzeczywiste, czy urojone, pewne, że Zawisza stale umacniał swoją polityczną pozycję żeniąc się z królową Kunegundą i to królową-wdową po Przemyśle Otokarze II. Najważniejsze, że wraz ze śmiercią Zawiszy, upadła cała jego – jakbyśmy to dziś powiedzieli – partia. Ale żyli jeszcze ci, którzy tamte wydarzenia pamiętali.
Rzecz w tym, że w roku 1306 nie było nikogo, kto majątkiem, czy pozycją polityczną dorównywałby Zawiszy. Co więcej, mało prawdopodobne aby wartość tych zamków i innych majątków była tak duża, aby warto było podjąć z tego powodu ryzyko królobójstwa. Tym bardziej, że od czasu „nawrócenia króla” i ogłoszenia wyprawy do Polski, minęło kilka tygodni. Zbyt krótki czas na zaplanowanie zbrodni. Zwłaszcza, że śmierć króla oznaczała koniec panującej dynastii. Powód po temu jak „rozbijanie garnków”, to trochę za mało, jeśli za tym nie stały bardziej dramatyczne wydarzenia, a więc i ważniejsze motywy a nawet inspiracja z zewnątrz. Witkowcy, po wygaśnięciu Przemyślidów, nie mieli szans na tron, ba, nie mieli pewności, co się z nimi stanie za „nowego” króla, a sami nie mieli kandydata. Chyba, że działali w porozumieniu z Habsburgiem. W takim przypadku wszystko nabiera innych barw. Albrecht nie mógł przewidzieć śmierci Rudolfa, ale gdyby ten żył, Habsburgowie przejęliby władzę w Europie Środkowej o ponad dwa wieki wcześniej. Ivanov na tym nie poprzestaje i snuje śledztwo dalej. Aby je zrozumieć, musimy się cofnąć w czasie.
Układ 24 mają 1284 r. w Pradze podpisana została pewna umowa - przymierze dwóch najważniejszych sił w państwie, kończąca dotychczasowe wojny. Stronnictwo zawiszowe reprezentowali m. in. sam Zawisza, Ojíř z Lomnicy, Witek z Krumlowa, Henryk z Rožmberka, Jarosław ze Šternberka i Holen z Wildštejna. Warto przyjrzeć się ich powiązaniom. Krewnym Ojířa z Lomnicy był wspomniany wyżej Albrecht z Lomnicy. Głównym stronnikiem Zawiszy był Henryk z Rožmberka, spokrewniony z Albertem ze Šternberka, w którego domu doszło do zbrodni. Na tej samej liście znajduje się nazwisko Holena z Wildštejna lub z Wildenštejna.

Wróćmy do kroniki Otokara Styryjskiego i opisu losowania kością. „Dwójkę” „wyrzucił jeden pan, człowiek bezlitosny, nazywał się Odelin z Wildštejna, dwoje oczu i nic więcej.”
Zacytujmy jeszcze Mirosława Ivanova: „Wacław II pozwolił ściąć Zawiszę z Falkenštejna w sierpniu 1290 r. przed (murami) Hluboki (nad Wełtawą) zaciągając dług wobec całej opozycji. Niektórzy ze zwolenników Zawiszy uciekli z kraju a gdy ich Wacław odkrył podczas wypraw do Polski dał ich pobić, inni się ukryli aby zachować głowy i majątki. Do tych drugich należał pan Holen z Wildštejna. O tym nie zapomnieli panowie z Lomnicy i z Rožmberka, ze Šternberka i z Wildštejna. A gdy nadarzyła się okazja spłacili stary dług. Nie chodziło o zmowę lecz o wyrównanie długu niektórych osób.”
Jest jeszcze jeden dowód, co prawda pośredni, potwierdzający tę hipotezę. Córka Zawiszy – Ulryka i jego zięć - Hynek Krušina, czekali na śmierć Wacława II, co stało się w czerwcu 1305 r., a już kilka miesięcy później upraszał Hynek nowego króla o zwrot skonfiskowanego majątku Zawiszy. „Majątek dał mi Zawisza jako wiano mojej żony a córki rzeczonego Zawiszy, więc należy do mnie...” Wacław III odmówił pismem 9 stycznia 1306 r. powołując się na „wieczne milczenie” w tej sprawie, co oznacza ostateczny przepadek majątku. Być może tym właśnie pismem podpisał na siebie wyrok.

Czy jednak był to powód jedyny? Okazuje się, że niekoniecznie, aczkolwiek nie można wykluczyć, że decydujący o wyborze miejsca i czasu. Ale żeby wykazać, że nie jedyny, należy się cofnąć w czasie jeszcze dalej.

Znak róży

Ród Witkowców określany jest także jako Panowie z Różą. Taki tytuł w literaturze nosi poemat Otokara Mokrego, a także malowidło naścienne Mikołaja Aleša znajdujące się w Pilznie.
Za protoplastę Witkowców uważa się Witka z Prčice (zm. 1194), o którym po raz pierwszy pojawia się wzmianka w 1169 r., gdy pełnił funkcję królewskiego stolnika. Jego synowie (czterech ślubnych jeden nie) założyło pięć gałęzi rodu w pięciu swoich siedzibach, a wszyscy mieli w herbach pięciopłatkowe róże: gałąź z Hradca (najstarszy syn Jindrzich) miała w herbie złotą różę na niebieskim polu; z Rožmberka, (Vok – czwarty w kolejności syn) - czerwoną różę na srebrnym polu; z Krumlova, - zieloną różę na srebrnym polu (herb Zawiszy z Falkensteina); gałąź ze Stráže i Ústí (Smil), - ciemnoniebieską różę na złotym polu, choć niekiedy ród z Usti posługiwał się czarną różą na złotym polu. Ostatnia - z Landsteina i Třeboně (Wilhelm) miała w herbie srebrną różę na czerwonym polu.
W Polsce herb ten występuje pod nazwą Poraj i przedstawia w polu czerwonym pięciopłatkową różę srebrną ze złotym środkiem i liśćmi między płatkami. Herb miałby pochodzić (cytując za Wikipedią) „z przełomu X wieku i XI wieku. Nazwę tradycja wywodzi od Poraja, syna księcia czeskiego Sławnika, brata świętego Wojciecha, protoplasty tego rodu w Polsce. Miał on przybyć wraz z orszakiem Dąbrówki i osiąść w Wielkopolsce. Według legend herbowych synowie Sławnika mieli w herbie róże, każdy w innym kolorze. Byliżby więc Witkowcy następcami Sławnikowiczów? I tu pojawia się kolejna zagadka.

Trop Sławnika

Mamy więc nowy trop, ale żeby go podjąć, należy zastanowić się nad zagadką pochodzenia Sławnikowiczów i ich nagłego awansu społecznego do pozycji książąt udzielnych. Jedna z hipotez zakłada pochodzenie od Mojmirowiczów, podobnie zresztą jak Przemyślidów, władców potężnego państwa Wielkomorawskiego, które zostało zniszczone przez Węgrów na początku X wieku, a ściślej, od synowca Mojmira - Rościsława. Według tej wersji Mojmir II i jego potomkowie przesunęli się na północ, na teren dzisiejszych południowych Czech a potem jeszcze dalej, tworząc państwo libickie. (Nie jest to wersja wyłącznie czeska; w podobny sposób wywodzi się pochodzenie Piastów - według prof. Przemysława Urbańczyka, którzy także pojawili się nie wiadomo skąd; na uwagę zasługuje wspólna legenda o trzech braciach – Lechu, Czechu i Rusie.).
Dowodzić by tego miały: przynależność do tegoż Chynowa, Doudleby i Netolic (wg Kosmy) a także (wg W. Richtera) określenie w zapisie w terezjańskim katastrze, w pobliżu grodu mikulczyckiego: „na Slavnika”. Zapamiętajmy nazwy tych czterech ostatnich miejscowości, które – i co ważne – znajdują cię na południu Czech, na ziemiach Witkowców, późniejszych Rożemberków, a nawet w samym ich centrum. Gdyby przyjąć pochodzenie Sławnikowiczów od Rościsława oznaczać to by mogło, że byli oni boczną gałęzią Przemyślidów, praską, jak chce tego J. Žemlička. Wg J. Zastiera, i D. Třeštika Sławnik miałby pochodzić od Przemyślidy Voka, a z kolei J. Cinert wywodzi Sławnika od Świętego Wacława. O ile Vok jest postacią na poły legendarną, to Wacław już całkiem historyczną, ale co więcej, ta ostatnia hipoteza wyjaśnia jeżeli nie wszystko, to wiele.
W tzw. Kronice Sasów, dedykowanej córce Ottona I – Matyldzie, mnich benedyktyński Widukind z Korbei, współczesny opisywanym wydarzeniom podaje, że w roku 950 obległ Otton I gród Nova (dziś Žatec), w którym schronił się syn władcy Czech Bolesława I. Domniemywać można, że chodzi o Bolesława II Pobożnego, ale zdaniem większości czeskich badaczy wymieniony tu syn to nieznany z imienia starszy brat Bolesława II, zmarły jeszcze za życia ojca. Na pomoc synowi przybył ojciec na czele wojska, do bitwy jednak nie doszło, a zamiast niej zawarto ciekawy układ. Gród się poddał, a za to, a w każdym razie równolegle, dostał Sławnik swoje nadanie na Libicach.
Dlaczego jednak Otton, władca poważny, wmieszał się w sprawy czeskie? Powód musiał być istotny, bo nie ponosi się kosztów wojny bez przyczyny.
Jedną z nich podaje Druhá staroslověnská legenda o sv. Václavu (Kniha o rodu a utrpení svatého Václava) Według autora tej legendy został Wacław zmuszony obcować z kobietą i spłodził z nią syna o imieniu Zbrasłav. Na tej podstawie J. Cinert utrzymuje, iż Sławnik to zdrobnienie od imienia Zbraslaw, który miałby być synem Wacława I i siostry Ottona, a tym samym wnukiem Henryka I. To wiele wyjaśnia. Prawowitym królem był Wacław, zamordowany w 935 r. przez swojego brata Bolesława i przy współudziale matki. Władzę przechwytuje Bolesław. Sławnik ma wtedy najprawdopodobniej 4 lata (datę urodzin przyjmuje się na 931 rok). Po osiągnięciu pełnoletności upomina się o tron mając poparcie wuja Ottona, który wspomaga go wyprawą wojenną. Jednak z nieznanych przyczyn pod Novą zawarty zostaje układ, że po śmierci Bolesława władzę przejmie Sławnik lub jego następcy. Na razie otrzymuje on we władanie państewko libickie i wcześniej posiadane włości w Chynowie, Doudlebach i Netolicach, należących wcześniej do Wacława. Jednak w 972 r. umiera Bolesław I a rok później Otton. Bolesław II zajmuje tron praski inie zamierza oddać władzy. Sławnik jakoś specjalnie się o nią nie stara. Być może dlatego, że żona Sławnika – Strzyżysława pochodziła z Przemyślidów, co tłumaczyłoby względnie dobre stosunki między tymi rodami za życia tej pary.
Czynią to dopiero po jego śmierci w 981 r. jego synowie: Wojciech/Adalbert i Sobiesław/Sobiebór. Ten pierwszy obejmuje w 983 r. biskupstwo w Pradze poczynając sobie lekceważąco wobec Bolesława. Bije nawet własne monety. Na jednej z odnalezionych widnieje napis: "Hic denarius est epis." - ten denar jest biskupa. Mało tego, biskup zakładał kościoły, co leżało w gestii księcia. Atmosfera wokół niego musiała być ciężka, gdyż po pięciu latach Wojciech zrezygnował z biskupstwa. W 988 r. przybył do Rzymu. Stąd udał się do Ziemi Świętej, ale nigdy tam nie dotarł. Pewien czas przebywał w benedyktyńskim klasztorze na Monte Cassino ale i tam nie znalazł swojego miejsca. Wrócił do Rzymu, gdzie w innym klasztorze benedyktyńskim na Awentynie złożył śluby zakonne. Mnichem był 4 lata. W 992 r. spotkał się z czeskim poselstwem proszącym papieża Jana XV o pomoc w powrocie Wojciecha do Pragi. Wrócił, ale nie na długo. Rusza w zagraniczne wojaże szukając bez powodzenia sojuszników. W tym czasie wewnętrzne sprawy czeskie nie są dla nikogo ważne. Na razie.
W tym czasie w Libicach, Sobiesław poczyna sobie równie odważnie. Nawet nie udaje zależności od Pragi. Otwiera w Libicach mennicę i bije własne monety. Na awersie monety znajdowała się wzniesiona ręka z nożem, a na rewersie zrywający się do lotu orzeł. Łącznie wybito ponad 70 tysięcy monet, co musiało uderzyć w pozycję Przemyślidów. Taki stan nie mógł trwać długo, prędzej czy później musiało dojść do przesilenia i dochodzi. W 950 r. wyrusza wspólna wyprawa przeciw Połabianom. Tam Sobiesław spotyka Bolesława Chrobrego, u którego szuka poparcia.
Bolesław II Pobożny nie może tego zlekceważyć. 28 września 995 r. (rocznica śmierci św. Wacława) wojska innego rodu – Wrszowców, zaatakowały Libice. Wykorzystano moment, gdy wojsko Sławnikowiców bawiło na wspomnianej wyprawie wojennej wraz z Ottonem III i Bolesławem Chrobrym, w której brało też udział wojsko Przemyślidów. Libic broniła niewielka załoga. Nikt nie spodziewał się ataku, a tym bardziej rzezi, dlatego poddano gród po przyrzeczeniu nietykalności mieszkańców. Stało się inaczej. Wymordowano wszystkich, nawet kobiety i dzieci szukających azylu w kościele. Z siedmiu synów Sławnika, prócz Sobiebora, ocaleli przebywający na Zachodzie praski biskup Wojciech (późniejszy święty) i towarzyszący mu najmłodszy, przyrodni brat Radzim/Gaudenty.
Sobiebór nie wrócił już z wyprawy do Czech pozostając w Polsce i służąc Chrobremu. Wkrótce dołączyli do niego Wojciech i Radzim. Wojciech podjął misje w Prusach, gdzie zginął w 997 r. Po jego śmierci arcybiskupem gnieźnieńskim został Radzim.

Ostatecznie Chrobry wyruszył na Czechy zdobywając Pragę w 1003 r. Nie wiemy, czy chciał tam osadzić Sobiesława, czy podporządkować ten kraj sobie. Z planów tych jednak niewiele wyszło i wkrótce wojska polskie zostały wyparte w 1004 r. Osłaniając odwrót Chrobrego z Pragi zginął Sobiebor.
Mit założycielski Libusza lub Lubosza była najmłodszą córką króla Kroka, po śmierci którego wybrano ją na władczynię Czech, a to dlatego, że według kroniki Kosmasa, była roztropniejsza od swoich sióstr i posiadała dar wieszczy. Okazała się władczynią prawą, przezorną i dobrą dla poddanych. Ale – jak podaje ciotka Viki - Szczęśliwe rządy Libuszy trwały do czasu gdy między dwoma możnymi doszło do sporu o granice posiadłości. Po rozsądzeniu sprawy na korzyść jednego z nich, drugi ostro zaprotestował przeciwko rządom kobiety. Urażona Libusza wskazała swoim poddanym wieś Stadice nad rzeką Bíliną, gdzie mieli znaleźć męża dla niej i władcę dla siebie. Rozpoznać go mieli po dwóch różnej maści wołach i przekazać mu wolę władczyni oraz uroczystą szatę. Po wysłuchaniu poselstwa Przemysł, bo tak ów oracz miał na imię, odesłał woły „tam skąd przyszły” i wetknął w ziemię witkę leszczynową, którą je poganiał, a ta natychmiast wypuściła trzy pędy i zakwitła, po czym, w trakcie wieczerzy dwa pędy zwiędły.
To oczywiście mit ale mi założycielski dynastii. Opisał go w swojej Kronice Czeskiej Kosmas, kanonik praski żyjący na przełomie XI i XII wieku. Kronikę zaczął spisywać ok. 1110 r. i kontynuował do śmierci w 1125 r., a więc 120 lat po wydarzeniach libickich, kiedy pamięć o nich musiała być jeszcze świeża. Jak zwykle w takich przypadkach, dzieła tego typu mają znaczenie propagandowe, uzasadniające panowanie tej czy innej grupy. W tym przypadku chodziło o uzasadnienie mordu na Słanikowoicach, będącym zapisem we wróżbie.
Mamy więc likwidację konkurencyjnego pędu leszczyny, czyli Sławnikowiców. A gdzie trzeci pęd? To Witkowcy. Pojawiają się po raz pierwszy, nie wiadomo skąd w połowie XII w., ale już jako ród duży, silny i panujący na dużym obszarze, a co ważniejsze, mają swój mit założycielski znany jako „Panowie z różą”.
Naturalną koleją rzeczy Witkowcy, nawiązując do symboliki róży, jawią się jako następcy i dziedzice Sławnikowiców. Nieważne, czy byli dziedzicami krwi, tradycji czy po prostu to sobie uzurpowali. Tego nie wiemy. Musiał to być jednak impuls silny stały i długotrwały, bo już po 100 latach dochodzi do próby likwidacji Przemyślidów przez prawdopodobne zabójstwo Przemysła Otokara II w bitwie na Morawskim Polu dokonane przez Zawiszę z Falkenstejna. Zawisza próbuje przejąć koronę przez ślub z królową-wdową Kunegundą, ale jego plany krzyżuje młody Wacław II. Zorientowawszy się w nich decyduje się na rozprawę: Zawisza zostaje zabity, a niektórym Witkowcom odebrano włości i wygnano.
Wydawało by się, że los „Panów z Różą” został przesądzony ale niespodziewanie umiera Wacław II, podobno wskutek czynników naturalnych, ale nie można wykluczyć otrucia. Pozostawia po sobie małoletniego syna Wacława III, który zdaje się wchodzić na drogę ojca i zostaje zabity w Ołomuńcu. Witkowcy decydują się na ten krok chcąc uniknąć losu, który spotkał Sławnikowiczów.
Upada mit założycielski Przemyślidów: usycha drugi pęd leszczyny. Pozostaje trzeci, ale i ten usycha w XVII w. kończąc przewrotnie mit założycielski trzech wielkich czeskich rodów.
I na zakończenie akcent polski: jeden z ostatnich Rożemberków, a kto wie czy nie najpotężniejszy – Wilhelm – omal nie został królem Polski. Konkurencję przegrał ze Stefanem Batorym.


 

(Marek Mróz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© walbrzych365.pl | Prawa zastrzeżone