Zamknij

Odwieczne Słowo stało się Ciałem w grocie w Betlejem

16:47, 23.12.2019 | o. L.F.
REKLAMA
Skomentuj

W historii narodzenia Jezusa nadzwyczajne jest to, że jest ona zwyczajna. Wyjątkiem od tej zwyczajności są zastępy Aniołów i wizyta Trzech Króli, ale te elementy możemy traktować jako symbole, które uzupełniają opowieść. Symbole te przekazują jednak coś bardzo istotnego – wskazują na wspaniałość Nowo narodzonego przedstawiciela rodzaju ludzkiego – jednej z osób, dzięki którym możemy usprawiedliwić określanie naszego gatunku jako homo sapiens. Blask tego co wspaniałe widoczny jest jednak na tle tego co zwyczajne, zupełnie tak, jak w przypadku światła-lampek na choince w przyciemnionym pokoju.

Jezus nie urodził się w rodzinie ubogiej, lecz należącej do klasy rzemieślniczej. Z drugiej strony nie był też księciem, ani nie należał to ówczesnych społecznych elit. Braku pokoju na nocleg w mieście, w którym odbywa się na przykład ważna konferencja,doświadczyło wiele innych osób. Nazwa miejsca, w którym narodził się Jezus, może oznaczać „pomieszczenie dla owiec”. Późniejsi autorzy opisali to miejsce jako jaskinię. Jaskinia to starożytny symbol spotkania z Bogiem. Orygenes był przekonany, że miejscem tym mogła być jaskinia, w której trzymano owce, i w której wcześniej prawdopodobnie czczono boga Tammuza, patrona pasterzy. Bez względu na to jak rzeczywiście przebiegły narodziny Jezusa, w sposobie, w jaki je przedstawiono bardzo istotnym elementem są pasterze. Jezus później określił samego siebie jako „Dobrego Pasterza”, a najstarszy Jego wizerunek to obraz młodego pasterza niosącego na swoich barkach zagubioną owcę (w rzeczywistości jest to koza). Chociaż w starożytnym Izraelu pasterze, którzy w tych czasach byli wędrowcami – nomadami, mieli dobrą opinię w społeczeństwie, to jednak w czasach Jezusa stali się klasą społeczną, która doznawała wzgardy. Wszystkie okoliczności narodzin Jezusa wskazują, że był On w stanie przestawać z bogatymi i mającymi władzę. Preferował jednak ubogich i żyjących na marginesie społeczeństwa i do nich przede wszystkim się zwrócił.

Odwieczne Słowo, które stało się Ciałem w grocie w Betlejem, kształtuje się w nas poprzez to,co się dzieje w naszym codziennym życiu. Na to kształtowanie się ma wpływ wszystko co robimy, myślimy, mówimy, także wszystko to, co nam się wydarza i wywołuje naszą odpowiedź – świadomą czy nieświadomą. Święty Paweł, jako przewodnik duchowy wspólnot, które założył, doświadczał bólu związanego z duchowymi narodzinami swoich uczniów aż „Chrystus ukształtuje się” w nich (por. Ga 4:19). To właśnie narodziny, ucieleśnienie Bożego Ja jest tym co dzieje się w najgłębszej części nas samych. To tajemniczy proces, ale mogą go przeczuwać osoby, z którymi żyjemy, zwłaszcza te, z którymi jesteśmy złączeni więzami wzajemnej troski. Jest to doświadczenie zarówno intymności jak i wspólnoty między osobami.

Brat Wawrzyniec, świecki karmelita żyjący w dużym klasztorze w 17- to wiecznym Paryżu, znany był z tego, że w bardzo głęboki sposób był świadomy Bożej Obecności. Promieniował nią i pomagał innym przebudzić się na jej doświadczenie. Brat Wawrzyniec każdego dnia musiał iść na rynek i targować się, gdy kupował pożywienie, a potem nadzorował pracę w tętniącej gwarem kuchni. Mawiał, że właśnie tam odczuwał Bożą Obecność mocniej niż w kościele. Stałe poczucie obecności Chrystusa jest celem medytacji i Adwentu, którego uwieńczeniem jest okres Bożego Narodzenia.

Najważniejszy przekaz, jaki płynie z życia Brata Wawrzyńca, to: nie bądź świętoszkowaty, nie bądź zbyt świadomy siebie samego, nie zachowuj się sztucznie, jakbyś był kimś wyjątkowym gdy żyjesz uważnie i rodzi się w tobie Słowo. Brat Wawrzyniec zrozumiał zadziwiające objawianie się Boga w tym, co zwyczajne. Pojął, że nie oznacza ono, że musimy stać się ludźmi, którzy wyglądają na szczególnie świętych. Wystarczy, że w naszym życiu uwidoczni się nasze prawdziwe ja: „Powinniśmy dążyć nieustannie do tego jednego celu, by tak kierować naszymi działaniami żeby były małymi aktami zjednoczenia z Bogiem, ale akty te nie mogą być wykonywane sztucznie, muszą przychodzić naturalnie z czystości i prostoty serca”.

W miarę, jak Słowo staje się Ciałem w naszym ciele, umyśle, uczuciach i wszystkich naszych relacjach to, kim jestem coraz bardziej ucieleśnia Słowo. I to jest głównym powodem, dlaczego nie mówimy po prostu „wesołego świętowania”, lecz „Wesołych Świąt Bożego Narodzenia”, a w obszarze anglojęzycznym „Happy Christmas”, co dosłownie, oznacza „szczęśliwego posłania w świat w dzień Narodzenia Chrystusa”. Tak więc Wesołych Świąt Bożego Narodzenia !

 

 

 

(o. L.F.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

EdekEdek

1 0

A ja redakorzynie tego czegoś, który nie widzi radości dzieci z lodowiska i śmieje się, że biedni i bezdomni mieli zorganizowaną wigilię w rynku, który został posprzątany nie życzę wesołych świąt. 06:47, 24.12.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© walbrzych365.pl | Prawa zastrzeżone